Ładuje...

Życie po duńsku

Helen Russell

Kiedy uświadomiłam sobie, że autorką Życia po Duńsku jest Brytyjka, trochę mną wzdrygnęło. Po ostatniej lekturze książki Skandynawski raj, autorstwa rzekomo zabawnego Michaela Bootha, przez sekundę przeszło mi przez głowę, że dostanę powtórkę z rozrywki, na szczęście szybko się z tej myśli otrząsnęłam. Aby nie przedłużać napiszę od razu Życie po Duńsku jest świetną książką, zarówno dla stałych fanów klimatów skandynawskich, jak również tych początkujących. To przede wszystkim przyjemna lektura, a z mojej perspektywy ważne jest, aby czytanie było czymś co sprawia nam przyjemność.

Hellen Russell to brytyjska dziennikarka, która pewnego dnia podejmuje decyzję o wyjeździe do Danii. Początkowo Hellen jest sceptycznie nastawiona do opuszczenia Londynu, tym bardziej, że tak na prawdę nie była to decyzja, którą chciała zrealizować od zawsze. Było to natomiast pewne poświęcenie, mające przyczynić się do spełnienia zawodowych aspiracji męża. Jednak Hellen Russell bardzo szybko nabiera ogromnego apetytu na Danię. Chce poznać kraj i przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, jak to jest z tym szczęściem.

Książka podzielona jest na dwanaście miesięcy w ciągu których przeżywamy każdy dzień razem z autorką. Jednak nie są to jakieś „ble ble” przygody, a raczej towarzyszenie jej w codziennym życiu. Jeśli chcecie poznać styl życia Duńczyków, to ta lektura na pewno w jakimś stopniu wam go przybliży. Faktycznie pojawiają się też statystyki, ale dzięki talencie lekkiego pióra autorki, w ogóle nie jest to nużące. Ja sama dowiedziałam się też troszkę o Wielkiej Brytanii, ponieważ autorka omawiając niektóre kwestie duńskie, zestawiała je ze swoją ojczyzną. Dzięki takiemu podejściu czytelnik może poznać dwie perspektywy. Hellen obrazuje wizję Dani również dzięki wiedzy zdobytej od szeregu specjalistów i ekspertów. Życie po duńsku to dla mnie dwa w jednym. Pakiet podstawowych informacji w połączeniu z humorem.

Jednak muszę przyznać, że po lekturze czułam się lekko przybita. Z każdym rozdziałem przenosiłam się coraz bardziej do Danii i poznawałam filozofię szczęścia. Można poczuć pewien dysonans odrywając się od książki i wracając do codzienności.

Autorka każdy miesiąc kończy podsumowaniem „Czego dowiedziałam się w tym miesiącu” w równie zabawny dla siebie sposób.

Reasumując - Bardzo dobra, lekka i przyjemna lektura. Możecie być pewni że będziecie czytać książkę z uśmiechem na twarzy.