Ładuje...

Wszystkie smaki Skandynawii

Claus Meyer

Nie jem zbyt wiele, czego niestety po mnie nie widać, jednak jak już jem, to przede wszystkim oczyma. Nie mam na myśli pięknie serwowanych dań pod kołderką, bądź chmurką, ze śniegiem z jarmużu, który wyrósł w ekologicznym ogródku na Śląsku. To, co robi na mnie największe wrażenie, to zdjęcia, dlatego kiedy otwarłam książkę Wszystkie smaki Skandynawii - Clausa Meyera, miałam ochotę od razu zjeść "prawie" wszystko . "Prawie" w tym przypadku odnosi się jedynie do tego, że nie jem ptaków, ssaków, płazów i gadów.



Co można powiedzieć o kuchni z północy - niewiele. Ten region słynie z wielu cudów, ale na pewno nie ze swojej kuchni. Powody są zakorzenione w historii, czy nawykach, o czym z resztą sam autor wspomina we wstępie. Jednak nie będę wkraczać w zaszłe czasy, tym bardziej że Claus Meyer zaprezentował nową odsłonę smaków Skandynawii.

W przepisach Meyera wyraźnie widać europejskie inspiracje, nie dziwi to, biorąc pod uwagę jego doświadczenie zawodowe. Raczej nikt nie ma wątpliwości, że Crème Brûlée nie jest tradycyjnym skandynawskim przysmakiem, a jednak w książce ten przysmak się znalazł. Najważniejszy u Meyera jest fundament. Jego potrawy to cały czas smaki Skandynawii, jednak w odświeżonym wydaniu. Wyrzucił to co niezdrowe, ciężkostrawne i niespójne, zostawiając czysty smaku północy. No właśnie, a czymże jest ten smak? To przede wszystkim produkty. Pisząc górnolotnie - produkty, które rodzi ziemia skandynawska. I to jest ten moment, kiedy należy napisać o tym jak została skomponowana książka. To co w niej charakterystyczne to podział na cztery pory roku. Tak, pomimo złośliwości, które słyszę od znajomych - na północy są cztery pory roku.


Każdą porę roku otwiera garść wiadomości na temat nordyckich produktów, z których dany okres słynie. Poza tym, że książka jest podzielona na pory roku, ma również osobno działy skupiające w sobie potrawy mięsne, rybne czy smakołyki. Co akurat dla mnie jest bardzo wygodne. Reasumując Smaki Skandynawii mają w sobie wszystko co uwielbiam. Piękną oprawę, piękne i pyszne zdjęcia, ciekawe przepisy, ach!!! i bonus, czyli słowo „Skandynawia” w tytule.

To co jeszcze warto na koniec zaznaczyć to, że przepisy, które znajdziecie w książce nie są wyszukane i skomplikowane i to nie jest zarzut dla autora, ani przytyk w kierunku czytelnika. To jest to, co w kuchni najważniejsze - otwarta droga. Autor w niektórych miejsca podpowiada co można zmienić, jak można coś zmodyfikować.

„Od samego początku pracy nad tą książką zależało mi raczej na podkreśleniu roli składników i przyrody niż na wprowadzaniu jakichś skomplikowanych technik. Nie dzielę się też żadna wiedzą tajemną szefa kuchni. W kuchni nordyckiej jest wiele produktów, które się jada surowo - i to ją wyróżnia spośród innych kuchni świata.”
- Claus Meyer