Ładuje...

Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii

Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Mama od dziecka wpajała mi, że książki mają duszę. Z takim przekonaniem weszłam w dorosłe życie i kieruję się nim do dziś. Szepty kamieni to książka, która jedynie ugruntowała to przekonanie.

Moda na Islandię rozprzestrzenia się niczym wirus. Wiem, zabrzmiało dość ostro, ale osobiście, dokładnie tak postrzegam ten trend. Najechać niczym Hunowie, zadeptać, zaśmiecić i zostawić ślad swojego człowieczeństwa na mapie natury. Zawsze, kiedy na horyzoncie widać wzrost zainteresowania turystów nieznanymi zakątkami, to już wiem, że miejsce utraci niebawem swoją tożsamość, przynajmniej na tak długo, aż człowiek nie wyeksploatuje go do cna, aż nie wyciśnie go jak cytrynę.

„W 2017 roku w Reykjavíku przeniesiono na inną ulicę - aby zrobić miejsce dla pięciogwiazdkowego hotelu - dom z początku XX wieku, w którym przez jakiś czas mieszkał nagrodzony Nagrodą Nobla pisarz Halldór Laxness, a późniejszym lokatorem był jeden z najbardziej znanych islandzkich malarzy i poetów Kjarval.”

Berenika i Piotr to dziennikarze, blogerzy i mieszkańcy Islandii. Autorzy strony icestory.pl. Przedstawili nam wyspę swoimi oczyma. To wcale nie są same ochy i achy. Możemy przeczytać o pozytywach, jak i negatywach tego zakątku. Z jednej strony odległe opustoszałe miejsca, z drugiej napływ turystów, który rozwija gospodarkę. Pomiędzy tymi dwoma biegunami - natura, która ponosi największe koszta.

„Najlepszym przyjacielem Islandczyków jest natura. Wiele daje, ale też wiele wymaga.”

Klimat Islandii jest opisany przez autorów w taki sposób, że zdecydowanie można odczuć go na własnej skórze. Chłód wiatru na twarzy czy surowość otoczenia. Dzięki zdjęciom autorskim widzimy to, co Berenika i Piotr na codzień. Jednak autorzy zabierają nas również na tą drugą stronę Islandii, mniej kolorową. Odległe, opuszczone na Wyspie miejsca, takie jak Djúpavík. Nie tylko piękno natury, ale również zalegające na ich tle upadłe fabryki, opuszczone farmy i domy.

Można napisać książkę przesiąkniętą wiadomościami. Można napisać książkę, w której narracja autora nie tworzy w ogóle klimatu. Ta książka jest inna i jakkolwiek pompatycznie to zabrzmi, ona jest po prostu piękna. To jak autorzy opisują Islandię pokazuje, że to ich dom, który ich przyjął i który oni zaakceptowali, i pokochali nie tylko dzięki zaletom wyspy, ale też przede wszystkim pomimo jej wad.

„Kiedy głowa nie daje wyboru i dociera się do opustoszałych miejsc, przyroda uderza z całą siłą i weryfikuje wyobrażenia, zachwyt, poczucie stabilnego gruntu pod nogami. Iluzja się kończy.”

Choć nie byłam nigdy na Islandii, mogę śmiało powiedzieć, że właśnie spędziłam sporo chwil na wyspie w dobrym, wrażliwym i inteligentnym towarzystwie.

Berenika, Piotr - dzięki.