Ładuje...

Agnieszka Burska-Wojtkuńska

Suma drobnych radości

Docieram do swojego miejsca pracy i zerkam w stronę biurka. Na samym środku leży kilka paczek i listów. Oczywiście jako rozsądna dojrzała kobieta, rachunki rzucam w kąt i wyciągam rękę po paczkę z wydawnictwa Pascal. Otwieram w pośpiechu. Biorę do ręki książkę. Na okładce tytuł Suma drobnych radości, autorka Agnieszka Burska - Wojtusińska.

Zacznę trochę od tyłu. To, że ja ocenię książkę o szczęściu pozytywne, jest mało prawdopodobne. Ja i psychologia szczęścia to oksymoron. Nie cierpię tych wszystkich bzdetów i pseudopsychologicznych porad typu „Popatrz w lustro i przeproś samą siebiem a Twoje problemy znikną”. A tutaj moi drodzy spora niespodzianka.

A teraz wracam do początku. Otwieram i zaczynam od wstępu. Jedna linijka, druga, trzecia… przerywam, zawieszam się i czytam dalej z lekkim osłupieniem. Kolejna kartka i następna - właściwie mam już uśmiech na twarzy. Czy ten wstęp nie jest przypadkiem o mnie? Pani Agnieszka Burska - Wojtusińska reprezentuje to, pod czym mogę podpisać się rękami, nogami, i wszystkim czym mi się uda. To bardzo miłe uczucie kiedy trafia się na kogoś o takim samym punkcie spostrzegania rzeczywistości.

To lektura dla osób które generalizują Hygge i postrzegają je tylko jako świece, kocyk i kawusie z pianką przed kominkiem. Żałuje że Suma drobnych radości, została tak późno wydana. Ja odebrałam lekturę nie jako krótką teorię o czym jest Hygge, a jako zaproszenie do swojego domu i pokazanie czym dla autorki jest Hygge.

Pani Agnieszka dzieli się z nami tym co dla niej ważne i wskazuje na to, że Hygge, to nie tylko produkt. Warne zaznaczenia jest również to, że autorka wiele razy nawiązuje do tematu macierzyństwa. Ten temat jest mi obcy, jednak czytałam z przyjemnością. Przytoczę fragment, który zapadł mi mocno w pamięci:

"Karmienie piersią bywa Hygge - gdy małe ciepłe stworzenie je łapczywie, a potem zasypia mocno, pijane ze szczęścia. Człowiek gapi się wtedy na tę malutką rączkę, zarzuconą na matczyny dekolt, wsłuchuje w spokojny oddech i świat się na chwilę zatrzymuje."

Książka o Hygge bez zdjęć to niedopatrzenie, dlatego są i zdjęcia. Wprowadziły sporo ciepła do całości. Lubię takie zdjęcia, które ukazują punkt widzenia autora, a to czy jest on taki czy inny to już kwestia indywidualnych upodobań. Nie może być jednak za słodko więc muszę zwrócić uwagę na niektóre myśli w książce, które są oczywistymi oczywistościami. Jednak tu sama sobie zaprzeczę - bo to nie poradnik. Pani Agnieszka nie poucza, a dzieli się tym co sprawia, że ona czuje się dobrze, co zmienia jej życie. A jeśli komuś się wydaje że są to jedynie ochy i achy to mocno się zdziwi.

Tak sobie myślę, że w tym rozpędzie zaraz zacznę streszczać każdy rozdział, a przecież nie o to chodzi. Za dużo piszę. Pozostaje mi nakreślić sporą klamrę i okrasić ją komentarzem. Warto kupić książkę i poznać Hygge Pani Agnieszki. Jej opowieść o szczęściu. O tym jak cieszy się z małych rzeczy, jak celebruje każdą chwilę, a nie tylko przechodzi przez życie szybkim zdecydowanym krokiem. O tym czym jest jej Hygge.

Polecam!
Jeg Anbefaler!
Kasia Anniken