Ładuje...

Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów

Marta Biernat, Adam Biernat

Och Islandio!

Nigdy nie byłam na wyspie, a dzięki temu że w moich rękach znalazła się kolejna publikacja na jej temat mogę powiedzieć że bywam tam nie rzadko. Trochę pół żartem, pół serio, jednak faktycznie ostatnimi czasy Islandia stała się literacką celebrytką.

Rekin i Baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów, autorstwa Marty Biernat, to zbiór ciekawych informacji o Islandii i Islandczykach, jednak przedstawiony odrobine opornie. Nie znam Islandczyków i ich kultury tak dobrze, aby odnieść się do informacji zawartych w książce, dlatego pozostaje mi odniesienie się do formy przekazu. Jakby to napisać, aby nie szufladkować? - ta myśl zaprzątała mi głowę przed napisaniem swojej opinii. Faktem jest, że książki nie czytało mi się lekko. Sama lektura nie jest opasła, bo liczy jedynie 320 stron, w tym zdjęcia wykonane przez partnera autorki Adama Biernata. Jednak czytałam ją bardzo długo. Na pewno autorka jest Islandią zafascynowana, bo czuć to na każdej stronie. Rekin i Baran to książka od której wieje chłodniem i surowością, jak od samej Islandii. Na dziś niezmiennie w Islandzkich klimatach dominują u mnie „Szepty kamieni” a to jak wysoko poprzeczkę postawili Berenika i Piotr daje małe szanse do jej przeskoczenia. Bo można pisać o tym samym zakątku, o tych samych miasteczkach, ludziach i historii, ale dla mnie najważniejsze jest to, w jaki sposób autor przekazuje treść. W tym przypadku nie było chemii między mną a Martą Biernat, jednak nie znaczy to wcale, że książki przeczytać nie warto, po prostu nie jest w moim typie.

Zanim postawię kropkę muszę napisać o czymś, co w książce najbardziej do mnie przemówiło. Było bardziej wymowne niż tysiące postawionych znaków. Zdjęcia!!! To ten punkt książki, którego nie można pominąć. Piękne, majestatyczne, nieprzekombinowane. Pokazujące wyjątkowość wyspy. Opowiadające o niej pewną historię. Nie ruszają mnie zdjęcia zorzy polarnej w wydaniu żadnego fotografa, ale zdjęcia na których Adam Biernat pokazuje jak malutcy jesteśmy, a jak majestatyczna przyroda nas otacza - piękne!!! No i ta owca - puszyste cudeńko.

Poznałam kilka punktów widzenia Islandii, a po tej lekturze mam w głowie jedno pytanie - czyżby Islandia była idealna?

Reasumując - pomimo, że otrzymałam od autorki sporą /ciężkostrawną/ dawkę wiedzy to z mojej perspektywy nie jest to lektura, którą przeczytałabym po raz drugi.