Ładuje...

Fiskegrateng

3 października 2017, wtorek

Lubicie ryby? Ja uwielbiam, dlatego w tym tygodniu zrobię ukłon w swoim kierunku i przygotuję zapiekankę rybną, która jest popularnym daniem w Norwegii.
Mowa o Fiskegrateng.

Standardowo w pierwszej kolejności przygotuje sobie składniki. Dwa najważniejsze - to ryba oraz makaron. W przypadku ryby wybieram dorsza, choć widziałam różne przepisy, nawet takie z tuńczykiem z puszki. Dorsz to dla mnie pyszna ryba, więc nie zrezygnuje z niej na rzecz tuńczyka. Można zakupić dorsza w całości i zrobić z niego samodzielnie filety, albo kupić już gotowe, które łatwo dostać w sklepie. Jednak warto pamietać, że od 1 lipca do 31 sierpnia jest zakaz połowu dorszy ze względu na tarło, które w tym czasie odbywa dorsz. Dlatego sugeruje nie spożywać wtedy dorsza.

Makaron który przyrządzam to Maccheroni (Macroni) - przypomina takie małe kolanka i można go kupić w większości marketów. Do naszego fundamentu czyli ryby i makaronu, dobieramy dodatki.

Składniki w kolejności dodawania:

- 3 łyżki masła
- 5 łyżek mąki
- około 250ml mleka
- 3 jajka
- 500g filetów z dorsza
- 2 szklanki makaronu typu macaroni
- tarty ser żółty
- 3 łyżeczki soli
- 3 łyżeczki pieprzu
- bułka tarta do posypania

Gotujemy makaron. Kroimy na drobne kawałki rybę i dzielimy proporcje składników.

Teraz przygotujcie garnek w którym roztopicie trzy łyżki masła. Do roztopionego masła wsypcie mąkę i skrupulatnie mieszajcie, aż zrobi się masa. Następnie wlewacie mleko i robicie dokładnie to samo co z masłem i mąką. Na sam koniec wbijacie trzy jajka - i tu bez większej niespodzianki, bo mieszacie wszystko, aż do otrzymania jednolitej masy.

Do gotowej masy wsypujecie makaron al”dente, pokrojoną rybę oraz starty ser. Na koniec sól i pieprz dla smaku. Pozostaje mieszać całość około 5 minut, po czym przekładacie do żaroodpornego naczynia. Górę posypcie niewielką ilością bułki tartej i startym serem.

Tak przygotowaną zapiekankę włóżcie do pieca na jakieś 30 minut. Piec nagrzewamy do 180 stopni. Jednak też trzeba zwrócić uwagę na to jaki macie piec. Jeśli grzeje góra dół to spokojnie bym nastawiła na 180 i postawiła w połowie. Jeśli grzeje tylko góra, albo tylko dół, to trzeba uważać, żeby wam się zapiekanka nie spaliła.

Po 30 minutach mamy pychotkę. Może niezbyt lekką, ale za to jaką pyszną. Raz na jakiś czas można sobie pozwolić.

Bon Appetit!