Ładuje...

Trochę Poza Tematem

23 listopada 2017, czwartek

Ten post będzie inny niż wszystkie. Będzie o aparacie, o zainteresowaniach oraz Kasi Tusk, której oddech na plecach czuje od siedmiu lat.

Ostatnio moja znajoma, zapytała mnie - parafrazując - wytłumacz mi co na zdjęciach robi stary aparat produkcji radziecko - ukraińskiej, skoro blog jest skandynawski, a Ty nie jesteś fotografem.

Stwierdziłam, że faktycznie coś w tym jest i że (być może) niektórzy mogą się nad tym zastanawiać. Sprawa jest prosta - ten aparat to jedyna pamiątka po moim dziadku, którego nie poznałam. Wyobraźcie sobie, że człowiek wam bliski uwieczniał swoje życiowe chwile przez takie trzecie oko. Trzymał aparat w swoim ręku i obserwował przez niego swój świat. Dlatego aparat leży zawsze na biurku i jakoś w ogóle nie zwróciłam uwagi na tę nieścisłość w odniesieniu do tematyki bloga. Nie jestem też fotografem i nigdy nie będę, ale nie ukrywam, że bardzo lubiłam uwieczniać chwile i robiłam to na tyle często na ile mogłam. Zapewne na fotografiach zobaczycie ten aparat jeszcze nie jeden raz.

Temat zainteresowań oraz Kasi Tusk łączy się ze sobą

Ostatnio znajoma podsuneła mi książkę „Make Photography Easier”.

Książka ta, to nie podręcznik, zawierający twardą techniczną wiedzę i to było powodem, że przypadła mi do gustu. Oddałam pożyczoną kupując w tym samym dniu swoją prywatną. Jest coś takiego w tym poradniku i w zdjęciach Kasi, że oglądanie ich sprawia mi przyjemność.

W ogóle z Kasią Tusk, to zabawna sytuacja, bo wyżej wymieniona „chodziła” za mną jak cień. Już wyjaśniam - odkąd zaczęłam pracować na uczelni zdarzało mi się być zapraszaną na różne konferencje, czy jakieś pogadanki. Systematycznie jeździłam do jednej z instytucji na Śląsku, gdzie za każdym razem przez bite 7 lat, pani psycholog przedstawiając mnie mówiła - Witamy serdecznie Panią Katarzynę, świetną…i tu następował potok niepotrzebnych słów, które zdecydowanie były sporym nadużyciem. Klamra zamykająca prequel mojego wykładu, była zawsze taka sama i brzmiała tak - Pani Kasia reprezentuje jedną z wyższych uczelni, którą ukończyła również Katarzyna Tusk. Także przez siedem ostatnich lat :) zawsze rozpoczynałam swoje wykłady w „towarzystwie” Kasi Tusk. Może też dlatego polubiłam tę książkę, bo sama autorka dobrze mi się kojarzy.

Kończę i pozdrawiam.