Ładuje...

ONE WAY TICKET TO SCANDINAVIA

25 września 2017, poniedziałek

Hei Hei

Właśnie na stół wjechały własnoręcznie zawinięte kanelbullar. W kieliszkach mocne latte na pełnotłustym mleku z kawą, z palarni Solberg & Hansen. To wszystko zapowiada, że zabawa będzie szalona i na granicy ryzyka. Pozostaje zacytować klasyka „niech sąsiedzi walą, walą do drzwi”. Dziś ten dzień, który zostanie niebawem oznaczony w kalendarzu na czerwono. PREMIERA BOKMAL!

Zanim zaczniecie czytać przygotujcie sobie coś pysznego do picia i usadowcie się wygodnie. Napiszę wam o tym, jak ten post rozpoczyna moją podróż do Skandynawii - w jedną stronę.

Zastanawialiście się kiedyś, co by było gdybyście podjęli inne życiowe decyzje? Wsiedli do innego autobusu. Wybrali inny zawód. Ba! A nawet powiedzieli coś zupełnie innego. Czy cały szereg kolejnych zdarzeń byłby inny? Tego nigdy się nie dowiemy, bo mnogość tego co możemy wybrać jest niepoliczalna. Można je przyrównać do szwedzkiego stołu - wybór jest spory i wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale nie zawsze jesteśmy w stanie pochłonąć wszystko na raz. A Może przyrównać życie do klocków Lego. Tysiące dostępnych kawałków, każdy inny. Możemy zbudować co tylko chcemy, ale czy na pewno wybraliśmy odpowiednią formę? Czasem w budowli powstaje jakaś luka. Nie pasuje jakiś kolor, możemy budować od nowa, ale nie jesteśmy w stanie stworzyć wszystkich możliwych kombinacji.

Ja swoją budowlę rozwalam i zdecydowanie zmieniam swoją dietę. Zaznaczyłam grubą kreską to co było kiedyś i rozpoczynam nowe, które zacznie się od teraz. Nie od jutra, pojutrza, za miesiąc czy w nowy rok. Miałam dylemat, czy startować od razu, czy w pierwszej kolejności zebrać materiały, aby już na początku zarzucić was treścią. Postanowiłam, że nie będę czekać i jak robić blog, to na oczach czytelników.

Myślę, że to odpowiedni moment i miejsce, aby wyrazić nadzieję na to, że owi czytelnicy się pojawią. Jednak jeśli już teraz wiecie, że musicie jak najszybciej uciekać z tego bloga, to aby się nie dołować, zwale to na karb tego, że nie przemówiła do was moja analogia szwedzko gastronomiczna bądź duńsko klockowa. Choć może po prostu zniechęcił was brak analogii norweskiej, która biorąc pod uwagę moje zamiłowania, powinnna się pojawić na pierwszym miejscu. Nie zmieni to faktu, że rzucam wszystko i rozpoczynam od nowa, na swoim. Jak nic z tego nie wyjdzie to pakuje się w niebieską torbę z Ikea. Mogę wam zdradzić, że na dzień dzisiejszy wszystko mi się tam zmieści. Kupuję bilet w jedną stronę i lecę na Svalbard, a dalej niech się dzieje co chce. Także trzymajcie kciuki, albo za bloga, albo żebym nie zamarzła na Svalbardzie.

Jeśli jeszcze jesteście to kliknijcie O stronie - tam znajdziecie więcej informacji na temat tego o czym będę pisać i jaki jest zamysł strony. Jeśli ktoś jest ciekawy kim jestem, to zapraszam na podstronę o mnie.

Ha en rolig dag!
Spokojnego dnia!