Ładuje...

Skandi kawiarnie w polsce

30 września 2017, poniedziałek

Czasem, przeglądając Internety, trafiam na profile osób z różnych zakątków świata, którzy piszą o swoim życiu. Rzym, Kraków, Paryż, Londyn - w zależności od tego gdzie ktoś przebywa, żyje, po prostu jest. Jako, że jesteśmy przedstawicielami pokolenia wzrokowców (ja na pewno), to obok słowa pisanego zawsze znajdą się zdjęcia. Niektóre fotki na prawdę przemawiają do wyobraźni, aż człowiek czuje klimat, który autor chciał przekazać. Są i te, które bardzo lubię. Zdjęcia w kawiarniach. Na większości blogów czy Instagramów pojawia się przynajmniej jedno.

Uwiecznione kawiarnie są mniejsze, bądź większe. W centrach miast, albo na przedmieściach. kawiarniane molochy, albo kameralne. Wszystkie mają wspólny mianownik - głównym bohaterem jest kawa. Zazwyczaj w ładnym kubku, czasem w zestawieniu z zacnym posiłkiem, bądź bliżej (niestety) nie określoną książką. Całość świetnie zestawiona i tworząca kompozycje pobudzającą zmysły. Tak, sporo takich zdjęć znajduje. Zdecydowana większość, na oko jakieś 80% z Europy południowej. Zawsze wtedy myślę o jednym, o miejscu w którym ja mogła teraz pić spokojnie kawę i wrzucić specjalnie dla was jakąś fotkę. Odpowiedź zawsze jest jedna, niezmienna, ta sama - Bergen, Oslo…tak na prawdę w każdym miejscu w Norwegii. Ba! Mogę nawet siedzieć przy stoliku na zewnątrz kawiarni, w cieplej kurtce, rękawiczkach i z kubkiem kawy na wynos. Ok! Ok! Nie ma co udawać, że nie wolałabym posiedzieć w Solberg & Hansen, Fuglen, Kaffebreneriet czy Stockfleths Kaffa.

Gdyby ktoś teraz zadzwonił i wyartykułował stanowczym głosem - Kasia! Pakuj się! Jedziesz pisać o Norweskich kawiarniach - gwarantuje, że nie zdążyłby nawet odłożyć słuchawki, a ja stałabym już za jego drzwiami z szerokim uśmiechem na twarzy i walizką w ręku. Także czekam na telefon. Jednak zanim ktoś zadzwoni z propozycją Norge Kaffe Tour, to chciałabym czasem wyjść na kawę i poczuć skandynawski klimat tu, na miejscu, w mojej kochanej ojczyźnie. Tak na prawdę nieważne czy knajpka będzie przesiąknięta tylko Skandynawią. Jednak gdyby znaleźć miejsce w którym można odczuć choć cząstkę Skandynawii. Przez obraz, smak, dźwięk, zapach czy każdy inny bodziec. Wiadomo, że ideałem jest jedynie oryginał (choć to też kwestia dyskusyjna), to miło byłoby mieć taką alternatywę czy odskocznię.